12 lipca br., wchodzi w życie większość przepisów ustawy z 5 sierpnia 2025 r. o certyfikacji wykonawców zamówień publicznych. Podstawowym celem certyfikacji nie jest „skrócenie czasu niezbędnego do przygotowania oferty”, tylko skrócenie czasu trwania kwalifikacji podmiotowej wykonawcy. Czy rzeczywiście tak będzie.
W aktualnym stanie prawnym zamawiający przed wyborem najkorzystniejszej oferty wzywa wykonawcę, którego oferta została najwyżej oceniona, do złożenia w wyznaczonym terminie, nie krótszym niż 5 lub 10 dni, aktualnych na dzień złożenia podmiotowych środków dowodowych. Oczywiście nie ma żadnych przeszkód prawnych, wykonawca złożył już z ofertą wymagane w postępowaniu podmiotowe środki dowodowe. Jeżeli tak złożone podmiotowe środki dowodowe będą potwierdzać, że wykonawca na dzień złożenia oferty nie podlegał wykluczeniu i spełniał warunków udziału w postępowaniu, zamawiający nie żąda podmiotowych środków dowodowych. Nie żąda również żadnego oświadczenia potwierdzającego, że podmiotowe środki dowodowe złożone wraz z ofertą są nadal aktualne. Bo są. A jeżeli zachodzą uzasadnione podstawy do uznania, że złożone uprzednio podmiotowe środki dowodowe nie są już aktualne, zamawiający, na podstawie art. 126 ust. 3 lub art. 274 ust. 3 ustawy Pzp, może w każdym czasie wezwać wykonawcę lub wykonawców do złożenia wszystkich lub niektórych podmiotowych środków dowodowych aktualnych na dzień ich złożenia.
Aktualny stan prawny w odniesieniu do warunków udziału w postępowaniu jest o tyle dobry, że umożliwia zamawiającemu określanie warunków udziału w postępowaniu, w sposób, który rzeczywiście umożliwia ocenę zdolności wykonawcy do należytego wykonania zamówienia. Dziś to zamawiający określa minimalne poziomy zdolności. Ponieważ celem opisu warunku udziału w postępowaniu jest eliminowanie tych wykonawców, którzy nie będą w stanie należycie wykonać zamówienia, zwłaszcza w przypadku zdolności zawodowej w zakresie doświadczenia, zamawiający nie musi korzystać ze sztywnych poziomów zdolności, które będą mu narzucać przepisy wykonawcze do ustawy o certyfikacji (w skrócie „rozporządzenie”).
W przypadku certyfikacji, zamawiający określając warunki udziału w postępowaniu będzie musiał stosować poziomy zdolności określone w przepisach rozporządzenia, z wyjątkiem sytuacji, gdy nie będzie to możliwe ze względu na charakter zamówienia albo gdy dla danego przedmiotu zamówienia poziomy zdolności nie zostały określone, co zamawiający wskazał w specyfikacji warunków zamówienia lub innych dokumentach zamówienia. Tu zaczną się problemy: czy rzeczywiście przedmiot zamówienia jest aż tak specyficzny, że zamawiający będzie mógł określać poziomy zdolności inne niż określone w przepisach rozporządzenia i co na to wykonawcy ubiegający się o udzielenie zamówienia. A to oznacza, że wykonawcy będą wnosić odwołania. I tak będzie.
Pełna certyfikacja zawita dopiero w 2029 r. Warto zwrócić uwagę, że ustawa o certyfikacji została ogłoszona 11 września 2025 r., a wchodzi w życie w dniu 12 lipca 2026 r. (z tym, że przepisy art. 5 ust. 3 pkt 2 i ust. 5 wchodzą w życie 12 września 2029 r., art. 14, art. 19-23, art. 25 i art. 32-35 wchodzą w życie 12 stycznia 2026 r., a art. 38 pkt 1 wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2026 r.), a jednak są problemy. To widać, że certyfikacja nie jest należycie przygotowana.
Owszem, certyfikacja powinna skrócić czas trwania kwalifikacji podmiotowej, ale niekoniecznie. Nikt nie gwarantuje, że z certyfikatami, ich ważnością, nie będzie problemów. Tu zwracam uwagę na art. 128a ustawy Pzp. Zamawiający, który powołuje się na okoliczności, o których mowa w art. 8 ust. 1 ustawy o certyfikacji (wykazanie, że wykonawca wprowadził w błąd podmiot certyfikujący, co mogło mieć istotny wpływ na udzielenie tej certyfikacji, lub że wykonawca przestał spełniać warunki udzielenia certyfikacji), wzywa wykonawcę do złożenia wyjaśnień w wyznaczonym terminie nie krótszym niż 5 dni licząc od dnia wezwania. W przypadku gdy zamawiający uzna wyjaśnienia złożone przez wykonawcę za niewystarczające, informuje podmiot certyfikujący, który wydał certyfikat, okolicznościach, o których mowa w art. 8 ust. 1 ustawy o certyfikacji wykonawców zamówień publicznych, wykazując, że wykonawca wprowadził ten podmiot w błąd, co mogło mieć istotny wpływ na udzielenie certyfikacji wykonawców zamówień publicznych, lub że wykonawca przestał spełniać warunki udzielenia tej certyfikacji. Zamawiający przekazuje podmiotowi certyfikującemu wyjaśnienia złożone przez wykonawcę.
W przypadku zawieszenia ważności certyfikacji wykonawców, zamawiający będzie wzywać wykonawcę do złożenia, w wyznaczonym terminie nie krótszym niż 5 dni licząc od dnia wezwania, podmiotowych środków dowodowych w zakresie, w jakim złożony certyfikat, o którym mowa w art. 124 ust. 2 ustawy Pzp, miał potwierdzać brak podstaw wykluczenia lub spełnianie warunków udziału w postępowaniu na potrzeby prowadzonego postępowania o udzielenie zamówienia. To co, certyfikacja nie spowoduje przedłużania postępowania.
Co więcej, zamawiający będzie musiał przesłać podmiotowi certyfikującemu kopię odwołania, niezwłocznie, nie później niż w terminie 2 dni licząc od dnia jego otrzymania, w przypadku gdy odwołanie to zawiera twierdzenia dotyczące domniemania wynikającego z udzielonej certyfikacji wykonawców zamówień publicznych. W takim przypadku podmiot certyfikujący, niezwłocznie, nie później niż w terminie 5 dni licząc od dnia otrzymania odwołania, doręcza Prezesowi Krajowej Izby Odwoławczej i przesyła do zamawiającego oraz wykonawcy wnoszącego odwołanie swoje stanowisko, wraz z uzasadnieniem, zawierające odniesienie się do twierdzeń dotyczących domniemania wynikającego z udzielonej certyfikacji (a więc, że certyfikat jest do bani). Oczywiście te 5 dni to iluzja taka jak to, że Krajowa Izba odwoławcza rozpoznaje odwołanie w terminie 15 dni od dnia jego doręczenia Prezesowi tej Izby. I co będzie szybciej…. nie sądzę.
Certyfikacja nie skróci czasu trwania postępowań, tak jak nie spowodują zmniejszenia liczby odwołań większe wpisy. To wiemy. W 2017 r. średni czas trwania przetargu nieograniczonego w procedurze krajowej (odpowiednik trybu podstawowego bez negocjacji) to 38 dni (43 dni roboty budowlane). W 2024 r. odpowiednio 40 (50 dni). Tyle w temacie. A pamiętam to podniecanie się wprowadzaniem elektronizacji (aczkolwiek potrzebnej) i jeszcze większe podniecenie związane z obowiązująca ustawą Pzp.
To oczywiste, że będą problemy i uważam, że jeszcze większe niż aktualnie. Co więcej, w oświadczeniu wstępnym wykonawca będzie wskazywał, czy będzie posługiwał się certyfikatem potwierdzającym udzielenie certyfikacji w określonym zakresie, który zamawiający będzie mógł samodzielnie pobrać z Bazy Danych o Certyfikacji Wykonawców Zamówień Publicznych. Dane o certyfikacjach udzielonych wykonawcom i wydanych certyfikatach (a) które są ważne, (b) które utraciły ważność i (c) których ważność została zawieszona, gromadzone w bazie certyfikacji obejmują także dane wynikające z podmiotowych środków dowodowych, które w procedurze certyfikacji służyły potwierdzeniu zdolności wykonawcy do należytego wykonania zamówienia, a w przypadku istnienia którejkolwiek z podstaw wykluczenia, o której mowa w art. 108 ust. 1 pkt 1, 2 i 5 lub art. 109 ust. 1 pkt 2-5 i 7-10 ustawy Pzp - wskazanie tej podstawy oraz okoliczności stanowiących podstawę tego wykluczenia, terminu podlegania wykluczeniu oraz okoliczności wskazujących na spełnienie przesłanek, o których mowa w art. 22 ust. 1 ustawy Pzp.
Warto pamiętać, że w bazie certyfikacji zamieszcza się certyfikat i zapewnia się każdemu możliwość samodzielnego i nieodpłatnego pobrania, w postaci elektronicznej, ważnego certyfikatu, a z udzielenia certyfikacji domniemywa się, że wykonawca nie podlega wykluczeniu z postępowania o udzielenie zamówienia lub że jest zdolny do należytego wykonania zamówienia publicznego, w zakresie potwierdzonym certyfikacją i przez okres, na który certyfikacja została udzielona, chyba że wykazano, że wykonawca wprowadził w błąd podmiot certyfikujący, co mogło mieć istotny wpływ na udzielenie tej certyfikacji, lub że wykonawca przestał spełniać warunki udzielenia certyfikacji. No to zacznie się bezpłatne pobieranie i sprawdzanie. Skoro sam ustawodawca dopuszcza sytuację, że wykonawca może wprowadzić w błąd podmiot certyfikujący, co mogło mieć istotny wpływ na udzielenie tej certyfikacji… to wiadomo, że warto będzie weryfikować każdy certyfikat. A możliwości będą.
Jeżeli ktoś już dziś zapoznał się z projektem rozporządzenia w sprawie poziomów zdolności wykonawcy do wykonania zamówienia na roboty budowlane, to widzi, że to wszystko jest jeszcze w powijakach.
Przepisy o zamówieniach publicznych nie sprzyjają postępowi. Mamy XXI wiek. Olbrzymi skok cywilizacyjny, a tu przepisy, które powodują, że od wszczęcia postępowania do zawarcia umowy potrzeba aż 40-50 dni, gdy przedmiotem zamówienia są maluczkie dostawy, usługi lub robótki budowlane.
Ale niech sobie ta certyfikacja będzie, bo być musi.
Może warto jednak pomyśleć o innych zmianach w ustawie Pzp… jakich…
Skoro zamawiający, udzielając zamówień na usługi społeczne w procedurze unijnej, może nie stosować przepisów ustawy dotyczących: obowiązku powołania komisji przetargowej, obowiązku składania jednolitego dokumentu, obowiązku żądania dokumentów jako podmiotowego środka dowodowego, to dlaczego takiej ulgi nie ma w postępowaniu nie tylko na inne usługi, ale także dostawy i roboty budowlane (abstrahując od czapy unijnej).
Skoro można w trybie podstawowym prowadzić negocjacje w celu ulepszenia treści ofert, które podlegają ocenie w ramach kryteriów oceny ofert, to tym bardziej taka możliwość powinna być przewidziana w postępowaniu prowadzonym w trybie przetargu nieograniczonego.
Dlaczego w postępowaniu o udzielenie zamówienia o wartości równej lub przekraczającej progi unijne oferty, wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu o udzielenie zamówienia lub w konkursie, oświadczenia, o którym mowa w art. 125 ust. 1, nie można złożyć w postaci elektronicznej opatrzonej podpisem zaufanym lub podpisem osobistym. Żadne przepisy, w tym unijne, tego nie zakazują.
Dlaczego, za zgodą zamawiającego, w postępowaniu o udzielenie zamówienia o wartości mniejszej niż progi unijne oferty, wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu o udzielenie zamówienia, oświadczenia, o którym mowa w art. 125 ust. 1 ustawy Pzp, nie możnaby złożyć jako cyfrowego odwzorowania tego dokumentu.
Dlaczego zamawiający publiczny udzielając zamówienia klasycznego nie może udzielać zamówienia z wolnej ręki, jeżeli w związku z trwającymi przez bardzo krótki okres szczególnie korzystnymi okolicznościami możliwe jest udzielenie zamówienia po cenie znacząco niższej od cen rynkowych (aktualnie możliwe jest udzielenie zamówienia z wolnej ręki tylko na dostawy na szczególnie korzystnych warunkach w związku z likwidacją działalności innego podmiotu albo postępowaniem egzekucyjnym albo upadłościowym).
Jaki ma sens procedura przewidziana w art. 139 ust. 2 ustawy Pzp. Zgodnie z tym przepisem (…), wykonawca nie jest obowiązany do złożenia wraz z ofertą jednolitego dokumentu, jeżeli zamawiający przewidział w SWZ możliwość żądania tego oświadczenia wyłącznie od wykonawcy, którego oferta została najwyżej oceniona. Przecież po ocenie ofert zamawiający mógłby nie żądać jednolitego dokumentu, tylko żądać podmiotowych środków dowodowych, a jeżeli te potwierdzałby brak podstaw wykluczenia i spełnianie warunków udziału w postępowaniu, to mógłby dokonywać wyboru najkorzystniejszej oferty.
Jakie jest logiczne wytłumaczenie dla obowiązku powołania komisji przetargowej do przeprowadzenia postępowania, jeżeli wartość zamówienia jest równa lub przekracza progi unijne.
Jakie jest logiczne wytłumaczenie dla obowiązku dokonania analizy potrzeb i wymagań w postępowaniu o wartości równej lub przekraczającej progi unijne. Przecież w trybie podstawowym dokonuje się tych samych czynności, tyle, że nie ma obowiązku ich „przelania” na papier i opatrzenia go tytułem „Analiza potrzeb i wymagań”.
Czy jak nie było jednolitego dokumentu, to postępowania trwały dłużej. Trwały krócej.
Dlaczego zamawiający nie może wnieść skargi na uchwałę Krajowej Izby Odwoławczej, w przypadku, gdy Izba nie uwzględni zastrzeżeń zamawiającego. A co Prezes Urzędu Zamówień Publicznych i Krajowa Izba odwoławcza to nieomylne instytucje...
Dlaczego odwołanie wnosi się w przypadku zamówień, których wartość jest równa albo przekracza progi unijne, w terminie 10 dni (…), a w przypadku zamówień, których wartość jest mniejsza niż progi unijne, w terminie tylko 5 dni (…). Przecież to nie wartość zamówienia determinuje termin, tylko specyfika zamówienia, problemu.
Dlaczego wadium w procedurze krajowej (oczywiście nie w zamówieniu z wolnej ręki) to tylko 1,5% - no to już jest śmiech na sali. Szacowana wartość zamówienia 1 000 000 złotych i wadium 15 000 zł… jakie to wadium...
Dlaczego zabezpieczenie można ustalić w wysokości większej niż 5%, a nie większej niż 10 % ceny całkowitej podanej w ofercie albo maksymalnej wartości nominalnej zobowiązania zamawiającego wynikającego z umowy, tylko, gdy jest to uzasadnione przedmiotem zamówienia lub wystąpieniem ryzyka związanego z realizacją zamówienia, co zamawiający musi zresztą opisać dokumentach zamówienia. Minęły czasy wirusa.
I zupełnie niepotrzebna zmiana w art. 224 ustawy Pzp. Jest dobrze…. a nie będzie dobrze. Najwięcej odwołań jest wobec czynności odrzucenia oferty z rażąco niską ceną. Dlaczego projektowane zmiany w art. 224 ustawy Pzp nie wróżą nic dobrego (oczywiście w mojej ocenie), ale to już po weekendzie.
I na koniec, dlaczego ogłoszenie o zamówieniu unijne i krajowe (a przynajmniej krajowe) nie mogłoby zawierać tylko podstawowych informacji: nazwy oraz adresu zamawiającego, numer telefonu, adres poczty elektronicznej oraz strony internetowej prowadzonego postępowania (na której udostępniane będą zmiany i wyjaśnienia treści SWZ oraz inne dokumenty zamówienia bezpośrednio związane z postępowaniem o udzielenie zamówienia), określenia (nie opisu) przedmiotu zamówienia, tryb udzielenia zamówienia oraz terminu składania i otwarcia ofert. Słusznie Krajowa Izba Odwoławcza zwraca uwagę (to wręcz oczywiste), że każdy wykonawca, zanim złoży swoją ofertę powinien szczegółowo przeanalizować wszystkie zapisy zawarte w dokumentach zamówienia, gdyż tylko to stanowi gwarancję, że możliwe będzie złożenie przez niego oferty ważnej i niepodlegającej odrzuceniu.
A to tylko czubek tej góry lodowej... zobaczymy co przyniesie kolejna nowelizacja...
Oczywiście pomijam uwarunkowania wynikające z dyrektyw unijnych.